Wiecie z kim Polki i Polacy zawierają związki małżeńskie, jeśli chodzi o obcokrajowców? A więc Polki zapatrują się bardziej na zachód. Wychodzą za mąż za Brytyjczyków, Amerykanów, Włochów, Niemców. A Polacy? No cóż, my jeśli już chcemy mieć żonę z innego kraju wolimy kobiety ze wschodu. Najczęściej żenimy się z Ukrainkami, Białorusinkami, Rosjankami, Ciekaw jestem skąd bierze się ta różnica? Polacy wolą kobiety ze wschodu, bo co? Przypominają urodą, kulturą Polki? Kochamy tak bardzo słowianki, że nie chcemy wiązać swojej przyszłości z innymi? A Polki? Wychodzi na to, że zakochują się częściej w mężczyznach zachodu niż w słowianach. Niektóre kobiety twierdzą, że Polacy nie potrafią wyrażać swoich uczuć tak dobrze jak na przykład Włosi. Niektóre twierdzą, że jesteśmy pozbawieni stylu, gustu. Na forach można znaleźć mnóstwo teorii na ten temat. Na przykład pewna kobieta napisała, "bo obcokrajowcy śmierdzą dobrym winem, a Polacy tanim piwem". Następna napisała, że "bo typowy Polak po 40-tce, przypomina mi wąsatego morświna. Blee...".
Podsumowując, po prześledzeniu wielu wpisów zauważam, że ciągle siedzą w nas stereotypy, które jak widać nie znikają. Bo typowy Polak, bo typowa Polka...Często to słyszę. Ale są osoby, które podchodzą do tego z dystansem jak pewna dementia, która napisała: "a ja myślę, że zarówno wśród Polaków jak i obcokrajowców znajdziemy zarówno mężczyzn perfekcyjnych jak i patologię. I tym pozytywnym akcentem zakończę mój wywód. Ale zapraszam do dyskusji na ten temat. Jak sądzicie dlaczego Polki wybierają mężczyzn z zachodu, a Polacy kobiety ze wschodu?
piątek, 28 stycznia 2011
czwartek, 27 stycznia 2011
Zdjęcie
To jedno ze zdjęć, które zrobiłem sam. Trochę smutne i nastrojowe, ale moje... Zawsze przypomina mi jesień i to co już uleciało i nie wróci...
Magiczny czas i spirytus w bagażniku
Tak, sesja to magiczny, niesamowity czas. Na uczelni jakby trochę ciaśniej, tak jakoś więcej studentów jest... Wszyscy nagle interesują się co było na wykładach,czytają więcej książek, robią notatki. W autobusie co i rusz słychać kto co miał na egzaminach, jaki to był trudny test i ile to jeszcze nauki przed nimi. Pani z ksera jakoś bardziej zadowolona, bo więcej klientów, na uczelni tak jakoś ładniej, bo większość osób ubrana elegancko . Panowie w garniturach, koszule, krawaty, Panie również przepiękne i szykowne. Uprzejmości dużo, a może koleżanka pożyczy notatki to się jakoś zrewanżuje, a może koleżanka wie co to znaczy, może prześle jakieś opracowania... Tak, sesja to niezwykły czas, ale chyba jeszcze nikt nie policzył ile w tym czasie studenci wypijają kaw i tzw. "Energy drinków". Ile kilogramów stresu noszą w sobie każdego dnia, ile nocy nie przespanych, by w końcu napisać ten egzamin, albo odpowiedzieć i mieć już najgorsze z głowy. Wszystko to po to, by uzyskać ten upragniony wpis, ten podpis wykładowcy i ocenkę, najlepiej pozytywną.
Aż w końcu nadejdzie czas ukończenia studiów i co dalej? Praca, może dalsza nauka, a może odpoczynek? No cóż, patrząc na to co studenci robią po studiach w naszym kraju należałoby się zastanowić, czy nie lepiej uciec stąd daleko i nie wracać. A może tak jak pewien mężczyzna złapany przez policję, który wiózł 100 litrów spirytusu w bagażniku mieć po prostu nadzieję, że tym razem jednak się uda... Tak na marginesie to po co mu aż tyle spirytusu? Zastanawiam się tylko co można by było jeszcze znaleźć w bagażnikach naszych aut...
Aż w końcu nadejdzie czas ukończenia studiów i co dalej? Praca, może dalsza nauka, a może odpoczynek? No cóż, patrząc na to co studenci robią po studiach w naszym kraju należałoby się zastanowić, czy nie lepiej uciec stąd daleko i nie wracać. A może tak jak pewien mężczyzna złapany przez policję, który wiózł 100 litrów spirytusu w bagażniku mieć po prostu nadzieję, że tym razem jednak się uda... Tak na marginesie to po co mu aż tyle spirytusu? Zastanawiam się tylko co można by było jeszcze znaleźć w bagażnikach naszych aut...
sobota, 22 stycznia 2011
Miś, Kingsajz i Jonathan Carroll
Dzisiejsza sobota = nuda, nuda, nuda. Podsumowując. Małysz na 6 miejscu, Polska przegrała z Danią (ale to był mecz), a ja myślę co by tu zrobić, żeby nie umrzeć z nudów. Może ułożę puzzle... Nie to zły pomysł.. Pamiętam jak męczyłem się z 500 elementami. Obrazek przestawiał tygrysa. Tydzień mi to zajęło. Wolę już puzzle mojej 5 letniej chrześnicy, przynajmniej szybko się układa(bo jest mało elementów). A karty? Zawsze przegrywam. Hmm..Fajny film? W sobotę nie ma co liczyć na fajny film, chyba, że na Kino Polska. Lubię filmy lat 60. 70. i 80. Ulubione? Hmm... Miś i Kingsajz. Dobra jest też Seksmisja i słynne: "Kobieta mnie bije...", albo: "Sfiksowałyście, bo dawno chłopa nie miałyście". A tak na serio to ciekawe, czy kobietom byłoby łatwiej bez nas - facetów... Co? Bo ja myślę, że łatwiej to by nie było, no może czasem spokojniej. Bo jak pisał Jonathan Carroll:
"Tak to już jest, że kobiety złoszczą się, denerwują lub są rozczarowane mężczyznami z tego czy innego powodu. To nieuchronne. Im bardziej cię przedtem kochały, tym większy zawód sprawiasz im na końcu. Dajesz za mało albo za dużo. Zły kolor, zły czas, zły gest. Powiedz komplement, a zbędą cię wzruszeniem ramion lub zimną uwagą typu: „Spostrzegawczy jesteś”".
A żeby tak na koniec smutno nie było to zagadka.
Co to jest nic?
- połówka na dwóch
"Tak to już jest, że kobiety złoszczą się, denerwują lub są rozczarowane mężczyznami z tego czy innego powodu. To nieuchronne. Im bardziej cię przedtem kochały, tym większy zawód sprawiasz im na końcu. Dajesz za mało albo za dużo. Zły kolor, zły czas, zły gest. Powiedz komplement, a zbędą cię wzruszeniem ramion lub zimną uwagą typu: „Spostrzegawczy jesteś”".
A żeby tak na koniec smutno nie było to zagadka.
Co to jest nic?
- połówka na dwóch
czwartek, 20 stycznia 2011
Słoik w plecaku
Przypomniała mi się pewna historia z czasów jak jeszcze chodziłem do gimnazjum.(kiedy to było:)). Mój kolega Marek zawsze lubił robić komuś psikusy. Tym razem jego ofiarą padł spokojny, nikomu nie wadzący Szymon. Rzecz się działa na języku polskim. Marek spryciarz jeden wsadził Szymonowi do plecaka słoik z ogórkami kiszonymi. Kiedy zaczęła się lekcja i wszyscy zaczęli wyjmować zeszyty, Szymon wyjął...właśnie ten słoik. Po kilku sekundach ciszy buchnęliśmy śmiechem, a nauczyciel podsumował, że lepiej słoik z ogórkami niż zepsute jajka(dzbuki). Takich historii było mnóstwo, ale napisze o tym wkrótce. A tak w ogóle jeśli chodzi o jedzenie to podaje przepis na kurczaka w chili.
Potrzebujemy:
- 3 łyżeczki sosu chili
- 3 łyżeczki miodu
- szczypta słodkiej papryki
- ząbek czosnku
- 2 piersi kurczaka, pokrojone w grube paski
Mieszamy chili z miodem, papryką i wyciśniętym czosnkiem. Wkładamy mięso i połowę mieszanki do plastikowego worka, dokładnie zamykamy, potrząsamy, aby sos pokrył wszystkie kawałki. Wrzucamy kurczaka na rozgrzana patelnię z olejem, smażymy ok. 2 minut i dodajemy drugą część sosu. Gotowe.
Potrzebujemy:
- 3 łyżeczki sosu chili
- 3 łyżeczki miodu
- szczypta słodkiej papryki
- ząbek czosnku
- 2 piersi kurczaka, pokrojone w grube paski
Mieszamy chili z miodem, papryką i wyciśniętym czosnkiem. Wkładamy mięso i połowę mieszanki do plastikowego worka, dokładnie zamykamy, potrząsamy, aby sos pokrył wszystkie kawałki. Wrzucamy kurczaka na rozgrzana patelnię z olejem, smażymy ok. 2 minut i dodajemy drugą część sosu. Gotowe.
środa, 19 stycznia 2011
Szczęśliwa środa
2 zaliczenia i 2 razy 4 plus!!! Jestem bardzo zadowolony, że udało mi się tak zaliczyć, a z czego? Opinia publiczna i kierunki literackie w Polsce i na świecie w XX w. W piątek kolejny egzamin tym razem ze współczesnych systemów politycznych. Trzymajcie kciuki. A tak w ogóle to chciałem się z Wami podzielić fajnym przepisem na kolację (i nie tylko). W roli głównej cukinia. Przepis bardzo prosty:
- kroimy cukinię w paski(szerokie), obtaczamy je w jajku i bułce tartej i smażymy jak kotlety.
Możemy się napić do tego soku pomidorowego.
Będę się z Wami dzielił różnymi przepisami, ponieważ bardzo lubię gotować. Hmm... Moja ulubiona zupa? Grzybowa z makaronem. A Wasza? Może podzielicie się ze mną swoimi przepisami?
- kroimy cukinię w paski(szerokie), obtaczamy je w jajku i bułce tartej i smażymy jak kotlety.
Możemy się napić do tego soku pomidorowego.
![]() |
| Smażona cukinia |
wtorek, 18 stycznia 2011
Sesja...i nie tylko
Tak naprawdę dla mnie sesja zaczęła się tydzień temu. Oficjalnie zaczyna się 31 stycznia, ale to co czeka mnie jutro i w piątek określić pozytywnie nie mogę. W ogóle to zły jestem, bo studiuję dziennikarstwo, a uczę się o literaturze czeskiej, albo o filozofach polityki. Zero praktyki. I po co będzie ten mgr przed imieniem skoro rzeczy praktycznych nie będę umiał robić?
Zdradzę Wam tylko tyle, że niedługo będę miał swój debiut dziennikarski. I to jest pozytywny aspekt w całej tej gorączce sesyjnej. Ale o tym wkrótce...
Zdradzę Wam tylko tyle, że niedługo będę miał swój debiut dziennikarski. I to jest pozytywny aspekt w całej tej gorączce sesyjnej. Ale o tym wkrótce...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

