sobota, 22 stycznia 2011

Miś, Kingsajz i Jonathan Carroll

Dzisiejsza sobota = nuda, nuda, nuda. Podsumowując. Małysz na 6 miejscu, Polska przegrała z Danią (ale to był mecz), a ja myślę co by tu zrobić, żeby nie umrzeć z nudów. Może ułożę puzzle... Nie to zły pomysł.. Pamiętam jak męczyłem się z 500 elementami. Obrazek przestawiał tygrysa. Tydzień mi to zajęło. Wolę już puzzle mojej 5 letniej chrześnicy, przynajmniej szybko się układa(bo jest mało elementów). A karty? Zawsze przegrywam. Hmm..Fajny film? W sobotę nie ma co liczyć na fajny film, chyba, że na Kino Polska. Lubię filmy lat 60. 70. i 80. Ulubione? Hmm... Miś i Kingsajz. Dobra jest też Seksmisja i słynne: "Kobieta mnie bije...", albo: "Sfiksowałyście, bo dawno chłopa nie miałyście". A tak na serio to ciekawe, czy kobietom byłoby łatwiej bez nas - facetów... Co? Bo ja myślę, że łatwiej to by nie było, no może czasem spokojniej. Bo jak pisał Jonathan Carroll:
"Tak to już jest, że kobiety złoszczą się, denerwują lub są rozczarowane mężczyznami z tego czy innego powodu. To nieuchronne. Im bardziej cię przedtem kochały, tym większy zawód sprawiasz im na końcu. Dajesz za mało albo za dużo. Zły kolor, zły czas, zły gest. Powiedz komplement, a zbędą cię wzruszeniem ramion lub zimną uwagą typu: „Spostrzegawczy jesteś”".

A żeby tak na koniec smutno nie było to zagadka.
Co to jest nic?
- połówka na dwóch

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz